Czas na prysznic...

Czyli coś czego używam codziennie:
 ORIFLAME nature secrets
Mój ulubieniec. Ma śliczny malinowo-miętowy zapach. Zawiera w sobie drobinki peelingujące, chociaż dla mnie to zwykły bajer. Należy też podkreślić, że jest bardzo gęsty. Nie zmienia to jednak faktu, że ma nieziemski zapach, który utrzymuje się bardzo długo na naszej skórze. Mój zawiera 400 ml, ale można go też dostać w pojemności 200 ml. Dostępny w ofercie orilame.
ORIFLAME ginger bread
Czyli żel pod prysznic o zapachu piernika. Dla mnie jednak ma on bardziej karmelowy zapach , który także utrzymuje się bardzo długo na skórze. Ma kolor karmelu. Gdy go używam czuję się trochę jak dziecko i muszę powiedzieć... że bardzo lubię to uczucie :P Dostępny w ofercie świątecznej oriflame.
NIVEA diamond touch
Olejek pod prysznic z kwiatem białej kalii. Nadaje się do relaksującej kąpieli. Ma bardzo delikatny, cudowny zapach (mało spotykany), który czuję na mojej skórze jeszcze bardzo długo po umyciu. Nie wysusza skóry i  nie zostawia na niej tłustej powłoki. Nawilża skórę. Jest gęsty i ma perłowy kolorek :)
   YVES ROCHER malina z upraw BIO
Mimo, że tak krótko jest w mojej kolekcji już stał się ulubieńcem. Ubóstwiam go za jego magiczny zapach. W każdej wolnej chwili podchodzę do niego i napawam się tym aromatem. Nie mogę na razie nic więcej o nim powiedzieć, ponieważ za krótko go używam.
 
Jest to tylko kolekcja moich ulubieńców. Niestety bardzo krótka :P Zakładając kartę w Yves Rocher dostałam próbkę żelu pod prysznic o zapachu różanym, który też ma nieziemski zapach i wiem, że muszę kupić pełnowymiarowy produkt.
Na mojej wannie stoi dużo dużo więcej tego typu produktów, jednak uważam, że te są warte największej uwagi.
Pozdrawiam cieplutko :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję Kochani za wszystkie komentarze :)
Na każdy staram się odpisać tutaj lub na Waszych blogach.
Chętnie dodam Waszego bloga do obserwowanych!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...